O autorze
Z wykształcenia biotechnolog, doktorantka w Katedrze i Zakładzie Mikrobiologii Farmaceutycznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dziennikarka naukowa, współpracowała z Focusem, portalami branżowymi: Biotechnologia.pl, e-Biotechnologia.pl, DolinaBiotechnologiczna.pl.

Absolwentka kursu organizowanego przez Uniwersytet Harvarda i platformę edukacyjną edX.org Science & Cooking: From Haute Cuisine to Soft Matter Science. Popularyzuje naukę od… kuchni.

Urodzona i wychowana na Mazowszu, osiadła w Trójmieście. Prywatnie miłośniczka poezji, dobrej literatury i swojej suczki Igi.

Szczepić? Nie szczepić?

Współcześnie istnieje wiele rodzajów szczepionek, wiele z nich to osiągnięcia biotechnologii. Ale to nie wykorzystanie inżynierii gentycznej budzi takie emocje wokół szczepień. Szczepionki bywają przez niektóre środowiska uważane za nieskuteczne, oskarżane o wywoływanie autyzmu u dzieci. Inni wierzą w spisek koncernów farmaceutycznych. Spróbuję przyjrzeć się tym zarzutom.

Zarzut 1: Nie potrzebujemy szczepionek

Rozmnażanie płciowe przyspiesza ewolucję, a zmienność genetyczna jest podstawą odporności na pasożyty. Wprawdzie niektóre patogeny wygrywają z nami (np. HIV) - jest to tzw. wyścig Czerwonej Królowej (jedna z teorii ewolucyjnych), ale dzięki temu, że różnimy się od siebie, dżuma w średniowieczu nie zlikwidowała całej populacji Europy. Niestety, płci mamy tylko dwie, więc zmienność jest bardzo ograniczona. Może gdybyśmy mieli 10 tysięcy "płci" jak muchomory, szczepienia moglibyśmy sobie darować.


Żyjemy w gromadach. Rozprzestrzenianie się wirusów i bakterii w takich warunkach to pestka. Jeśli małe dziecko przebywa w domu z rodzicami, nie ma kontaktu z rówieśnikami, nie obcałowują go babcie, ciocie, nianie i Bóg wie kto, uważam, że szczepienia na pneumokoki i meningokoki nie są obligatoryjne. Podobnie rzecz ma się w przypadku dzieci nie chodzących do przedszkola, nie odwiedzających szpitali i nie bawiących się na podwórku (są takie?). Problem pojawia się, gdy dziecko funkcjonuje w grupie.

Prawdopodobieństwo infekcji wzrasta, wystarczy jeden nosiciel, a ponieważ układy immunologiczne są młode i podatne, szybko zachoruje większość grupy.

W Niemczech rodzice przestają szczepić dzieci i posyłają je do przedszkoli, dzięki czemu gwałtownie wzrosła liczba zachorowań na odrę i ospę. Powoli też przychodzi z Zachodu moda na "ospa party". Matki organizują kinderbale dla zdrowych dzieci, zapraszają kolegów przechodzących ospę wietrzną, aby... te zdrowe się zaraziły i "w kontrolowany sposób" przechorowały, zdobyły odporność. Czy to mądre? Nie powiedziałabym. Szczepionka niesie około 100-krotnie niższe ryzyko groźnych powikłań niż przejście infekcji.

Zarzut 2: Nie w każdym przypadku szczepienie ma sens

Czasami szczepienie może być zbędne, a nawet szkodliwe. Uważam, że szczepionki przeciwko grypie (ludzkiej) są mocno przereklamowane. Oczywiście CDC zaleca szczepionki przeciwko grypie. Po kolei. Pewnie często słyszeliście o przypadkach osób, które się zaszczepiły, a i tak zachorowały. Wynika to z dwóch faktów.

Szczepionki na grypę przygotowywane są sezonowo - zawierają antygeny wirusów, które według prognoz będą dominować w danym okresie zachorowań. Oprócz tego, że prognozy mogą okazać się nietrafne, ktoś, kto zaszczepił się przeciwko - powiedzmy - H1N1, H3N2 i grypie typu B (Begrivac) może zachorować z powodu H2N2.



Druga opcja - bardziej szkodliwa, zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa, to szczepionki żywe inaktywowane przeciwko grypie. W organizmie szczepionej osoby, która zarazi się środowiskowym wirusem, może dojść do rewersji mutacji, a potem jeszcze do reasortacji genomów i powstania nowego szczepu. Osoba choruje wówczas znacznie ciężej i wprowadza do środowiska nowy patogen. Na szczęście tego typu preparaty nie są dostępne w Polsce.

Osobiście jestem przeciwna szczepieniom przeciw grypie. Ryzyko wystąpienia powikłań pogrypowych można ograniczyć, zostając w domu i leżąc w łóżku przez tydzień. Ludzie, którzy nie biorą zwolnień, bo "ważny projekt", bo "mam tyle zaległości", bo... nie potrafię odmówić szefowi, narażają siebie i innych na poważne konsekwencje. Szczepienie przeciwko grypie polecałabym jedynie osobom starszym i z obniżoną odpornością, dla których grypa jest poważnym zagrożeniem. W przypadku pozostałych promowałabym raczej edukację w kwestii "higieny chorowania" na grypę. Szlag mnie trafia, kiedy widzę kolejną reklamę: "Weź tabletkę na grypę i ruszaj szosować na stok!". Te preparaty tylko łagodzą objawy choroby. Takie zachowanie to prosta droga do przeszczepu serca.

Zarzut 3: Szczepionki są nieskuteczne

Oczywiście to zależy od rodzaju szczepionki i indywidualnej odpowiedzi pacjenta. Jeśli chodzi o szczepionkę przeciwko HPV, informacje, że jest nieskuteczna, promują glównie środowiska katolickie. Uważają, że szczepienie dziewczynek zachęci je do rozpoczęcia współżycia?



Przede wszystkim zapominają, że HPV, to tylko 3,3% możliwych przyczyn raka u kobiet i 2% u mężczyzn. Dodatkowo, najbardziej popularne szczepionki przeciw HPV (np. Cervarix) skierowane są przeciwko typom 16 i 18, które wywołują 2/3 przypadków nowotworów związanych z HPV. A typów onkogennych jest 15! Droższe szczepionki są skierowane przeciwko większej ilości typów, ale też nie wszystkim... Stąd, można będąc zaszczepionym przeciwko HPV, zachorować na nowotwór szyjki macicy związany z infekcją tym wirusem. Jednak nie wynika to z nieskuteczności szczepionek.

Zarzut 4: Szczepionki wywołują autyzm

Media i środowiska nienaukowe podsycają ruch przeciwko obowiązkowym szczepieniom dzieci w związku z wątpliwościami, które w latach ’90 ubiegłego wieku wzbudziła publikacja naukowa sugerująca związek przyczynowo-skutkowy między szczepieniem dzieci przeciwko MMR a zwiększoną częstością zachorowalności na autyzm. Ze względu na wiele uchybień oraz powiązania finansowe ze środowiskiem walczącym przeciwko szczepieniom MMR The Lancet wycofał pracę Andrew Wakerfielda.

Światowa Organizacja Zdrowia na prośbę GACVS poprosiła o niezależną, rzetelną i dogłębną analizę najnowszych badań epidemiologicznych dotyczących tego zagadnienia. W pracy zawierającej płynące z przeprowadzonej analizy wnioski, stwierdzono jednoznacznie, że nie ma korelacji między szczepieniami przeciwko MMR a autyzmem u dzieci.

Ostatnio pojawiają się badania, z których wynika, że wzrost ilości dzieci chorujących na autyzm jest związany z poważnymi zaburzeniami flory fizjologicznej (bo - jak się okazuje - bakterie produkują cząsteczki, ważne szczególnie w czasie kształtowania się układu nerwowego). Uważam, że mamy, które zapierają się nogami i rękami przeciwko szczepieniu MMR powinny zrewidować, w jaki sposób karmią swoje dzieci i czy aby przypadkiem nie ich pociechy nie mają częstego kontaktu z antybiotykami.



Szczepionki nie są najdoskonalszym wynalazkiem ludzkości. Wywołują odczyny poszczepienne, efekty uboczne, czasem wpędzają do grobu. To wszystko zależy od indywidualnych uwarunkowań biologicznych pacjenta. Jak w przypadku wszystkich zdobyczy medycyny. Nie ma jednej recepty dla każdego. Szczepić trzeba się mądrze: mieć świadomość zarówno skuteczności, jak i możliwych konsekwencji. I odrobinę zaufania.

Gorąco polecam wywiad portalu Nasz Bocian z dr Ewą Krawczyk i dr. Andrzejem Wojciechem Nowakiem Czy warto szczepić dzieci?

Literatura
Matt Ridley, Czerwona Królowa. Płeć a ewolucja natury ludzkiej, Rebis, 2010.
Robin Lloyd, HPV Cancers in Men Take Off, Scientific American

Polski serwis poświęcony HPV
T. S. Sathyanarayana Rao and Chittaranjan Andrade, The MMR vaccine and autism: Sensation, refutation, retraction, and fraud, Indian J Psychiatry. 2011 Apr-Jun; 53(2): 95–96.
WHO, Vaccines against influenza WHO position paper – November 2012.
WHO, MMR and autism, Extract from report of GACVS meeting of 16-17 December 2002, published in the WHO Weekly Epidemiological Record on 24 January 2003.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...